Togo w czasach pandemii koronawirusa

Chciałabym przekazać informację o sytuacji w jakiej znajdują się misjonarki i ludność togijska w tym trudnym czasie. Przypuszczam, że podobnie jest w innych krajach afrykańskich.
S. Kornelia Olechno pracuje w Ośrodku zdrowia w Biankouri. Jest to miejscowość w diecezji Dapaong, w Regionie Savanes na północy Togo. To tylko 14 kilometrów dzieli Biankouri od Cinkasse – miejscowości leżącej na granicy Togo z Burkina Faso.
S. Kornelia pisze o tym, że każdego wieczoru kładzie się spać z wielką niepewnością co przyniesie kolejny dzień. Na placówce są we dwie – s. Kornelia i s. Colette – togijka, a w Ośrodku pracują jeszcze ludzie świeccy. Czas pandemii bardzo zbliżył wszystkich. Tutejsza ludność potrzebuje obecności sióstr, zawsze na nie mogli liczyć, a teraz, kiedy są wystraszeni informacjami o zakażonych koronawirusem jeszcze bardziej lgną do nich. Kiedy s. Kornelia pisała ten list w Biankouri i okolicy nie było jeszcze przypadków zachorowań, ale niepokojące wieści dochodziły z Burkina Faso, gdzie każdego dnia zwiększała się liczba zakażonych. Chorzy uciekają ze szpitali albo boją się zgłaszać do szpitali. Ci, którzy mieli inne dolegliwości zostają w domu, w izolacji żeby nie trafić do szpitala. Nie do pojęcia, gdyż afrykańczycy prowadzą życie wspólnotowe. Całe życie toczy się na zewnątrz.
Niestety panika dopada ludzi, pojawia się też obojętność i lekceważenie sytuacji. Próbujemy zachować jakieś minimum higieny – nosząc maski, które uszyła żona jednego z pracowników ośrodka. Każdy materiał jest dobry – nasze maski są uszyte z pościeli 🙂 Każdy z pacjentów otrzymuje maseczkę. Trzeba sobie radzić, na pomoc ze strony władz państwowych nie ma co liczyć.
25 marca w łączności z Ojcem Świętym Siostry modliły się modlitwą Ojcze nasz. Modlitwa odbywała się przed grotą Matki Bożej znajdującej się przy Ośrodku. Muzułmanie, którzy czekali na konsultację medyczną początkowo odeszli , ale po chwili wrócili, by razem się modlić.
Tak jak w wielu państwach Europy, w Togo zostały zamknięte szkoły, kościoły, internaty, seminaria. Niektóre miasta są zamknięte, ze względu na przypadki zarażenia. Są ograniczenia w przemieszczaniu się i kontaktu z innymi. Niestety ludzie nie słuchają policji, przedzierają się bocznymi drogami do zamkniętych miast, nie rozumiejąc powagi sytuacji. Chcą prowadzić normalne życie bagatelizując możliwość zachorowania. (FILM) Nawet w Biankouri oferowane jest przekroczenie granicy motocyklem przez pola. Trzeba za to zapłacić 5000cfa (8 euro).
Każdy szuka możliwości zarobienia – wykupywane są z aptek rękawiczki jednorazowe i maseczki, a następnie sprzedawane po wyższej cenie . Widać, że w każdym zakątku świata znajdą się ludzie, którzy na tragedii innych chcą się wzbogacić.
Z Siostrą Kornelią nawiązała kontakt Fundacja Redemptoris Missio, która poprosiła o przekazanie polskim misjonarzom w Togo, że Rząd Polski organizuje samolot dla tych, którzy chcieliby wrócić do Ojczyzny. W ocenie Siostry nikt nie skorzysta z tej propozycji, bo misjonarze ZOSTAJĄ zawsze do końca z tymi, wśród których służą każdego dnia.
Mamy informację, że „akcja maseczki” trwa również w Guerin Kouka.


„Zgodnie z charyzmatem i duchowością naszej Założycielki Reginy Protmann, która żyła darem nadzwyczajnej miłości Bożej poprzez modlitwę i służbę – podejmujemy wiernie nasze apostolskie zadania służąc bliźnim w następujących dziedzinach życia: w pielęgniarstwie, w chrześcijańskim wychowaniu, w pracy społecznej i pastoralnej. Chcemy je jasno rozumieć i być całkowicie otwarte na „znaki czasu” oraz dostosowywać naszą działalność do potrzeb Kościoła i wymagań otoczenia”.
(Konstytucje Zgromadzenia Sióstr św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy, Rozdział I, § 4)


Kiedy myślimy o misjach mamy przed oczyma misjonarzy pracujących w Afryce, Azji, Ameryce Łacińskiej, tymczasem każdy z nas na mocy Chrztu jest misjonarzem – bo Chrystus, mówi do nas tak jak niegdyś do Apostołów: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16,15).
Doskonale to rozumiała bł. Matka Regina – miała głosić Ewangelię, nieść Chrystusa. Zaczęła od mieszkańców rodzinnego Braniewa, gdzie wraz z siostrami założonego przez siebie Zgromadzenia Św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy niosła pociechę chorym, opuszczonym, osieroconym dzieciom. Troszczyła się o dziewczęta, by otrzymały wykształcenie. Bł. Regina w niesieniu Chrystusa nie zatrzymała się tylko wśród „swoich” – za życia założyła jeszcze klasztory w Ornecie, Lidzbarku Warmińskim i Reszlu. Po śmierci bł. Matki Reginy siostry katarzynki kontynuowały powierzone dzieło rozszerzając pracę na Litwę, Brazylię, Niemcy, Togo, Rosję, Białoruś, Kamerun, Benin.
W 1983 roku w rocznicę 400-lecia istnienia Zgromadzenia, siostry katarzynki z polskiej Prowincji, podjęły pracę misyjną na ziemi afrykańskiej. S.M. Laurencja-Bernarda Kułak i S.M. Łucja-Irena Jaworska przybyły do Togo na zaproszenie ówczesnego ks. biskupa Mateo Bakpessi.
Powoli powstawały następne placówki, przyjeżdżały kolejne katarzynki z Polski, równocześnie wśród togijskich dziewcząt znalazły się takie, w których było pragnienie zostania siostrą zakonną – właśnie w naszym Zgromadzeniu.
Tak powstał Region Afryka obejmujący trzy kraje – Togo, Kamerun i Benin. Region mający swoje struktury zakonne. Obecnie pracują w nim 43 siostry, w tym pięć sióstr z Polski.